Czy trzeba coś dodawać?
Tekst : Andrzej Kojder
Zdjęcia : najczęściej Hanna Kojder
wtorek, 8 grudnia 2020
środa, 3 lipca 2013
Biały jelonek
Bardzo ciekawski jelonek, odwiedził mnie wcześnie rano przy śniadaniu. Oto dokumentacja z tego spotkania trzeciego stopnia.
poniedziałek, 7 stycznia 2013
Irlandia dziś płacze
Pada deszcz, padał również gdy przyjechaliśmy tu pierwszy raz, czasem tak Irlandia witała naszą rodzinę - płaczem, tak jest i dziś.
Wszystko popakowane, odprawa online zrobiona, karty pokładowe wydrukowane, a pokój, no cóż pokój jest pusty.
Jeszcze 2 godziny i podróż na lotnisko. Zamykamy rozdział z Irlandią, aczkolwiek jeszcze tu przyjedziemy w tym roku. Tym niemniej to takie symboliczne pożegnanie. Z optymizmem jednak patrzymy w przyszłość.
Gdzie podążamy, na razie do Ojczyzny. Jak tylko się rozgościmy zapewne napiszę coś więcej.
Trzymajcie się
Wszystko popakowane, odprawa online zrobiona, karty pokładowe wydrukowane, a pokój, no cóż pokój jest pusty.
Jeszcze 2 godziny i podróż na lotnisko. Zamykamy rozdział z Irlandią, aczkolwiek jeszcze tu przyjedziemy w tym roku. Tym niemniej to takie symboliczne pożegnanie. Z optymizmem jednak patrzymy w przyszłość.
Gdzie podążamy, na razie do Ojczyzny. Jak tylko się rozgościmy zapewne napiszę coś więcej.
Trzymajcie się
środa, 26 grudnia 2012
Lough Ennell
W ciepłe dni, zamiast jechać nad zimne morze bądź ocean, lepiej jechać sobie nad jezioro, popluskać się i odpocząć w cieniu drzew.
Lough Ennell, nieopodal Mullingar nadaje się do tego wyśmienicie. Jest to również miejsce bardzo kolorowe latem, a także historyczne. To jezioro i nadbrzeżna miejscowość Lilliput, zainspirowało Jonathana Swift'a do napisania powieści "Podróże Guliwera".
Warto odwiedzić Belvedere, pospacerować wśród ruin zamczyska i obejrzeć nowszy pałacyk z pięknym widokiem na wody jeziora. Warto również zwiedzić ogrody pełne ukrytych małych wróżek. Zdjęcia oczywiście robiła moja żonka. Jakby ktoś szukał fotografa to polecam :-)
poniedziałek, 24 grudnia 2012
Wigilia
Wigilia jak wigilia, dla Irlandczyków to czas na ostatnie zakupy, ustawiają się w długie kolejki, na ulicach korki, większość chyba wzięła wolne. Bo przecież jutro święta i uroczysta wieczerza z indykiem w roli głównej oraz rozdawanie prezentów. Podczas gdy my Polacy świętujemy już dziś.
Dziś widziałem ogromną kolejkę do rzeźnika, a uliczka z małym ruchem zamieniła się w powoli płynącą rzekę samochodów. Co ciekawe, większość z nich, ma choinki w domach już od miesiąca.
Zatem skoro odmiennie od wielu nacji, świętujemy już dziś, życzę wszystkim pogodnych, wesołych i szczęśliwych świąt.
Dziś widziałem ogromną kolejkę do rzeźnika, a uliczka z małym ruchem zamieniła się w powoli płynącą rzekę samochodów. Co ciekawe, większość z nich, ma choinki w domach już od miesiąca.
Zatem skoro odmiennie od wielu nacji, świętujemy już dziś, życzę wszystkim pogodnych, wesołych i szczęśliwych świąt.
No i zamęt w głowie
Tak zawsze mam, zamęt w głowie gdy obmyślam dalekosiężne plany, szczególnie jeśli chodzi o miejsce gdzie będę mieszkał, no w końcu to kontynent którego moja wielka stopa (rozmiar 48-49) jeszcze nie dotknęła.
Zamęt i sporą przerwę na blogu (kolejną) spowodowało odejście bliskiej osoby, od razu zresztą plany wzięły w łeb. Tym niemniej mogę dalej snuć rozmyślania o Kanadzie, z tym że sam wyjazd odłożyłem na nieznany termin, prawdopodobnie koniec przyszłego (2013) roku.
W między czasie zmieniły się preferencje, nie tylko zmieniam miasto do którego chciałbym się udać, ale w dodatku lądowanie nastąpi w mieście oddalonym o prawie 4 tys kilometrów.
Tak to Toronto, nie wiem jak zniosę tutejsze upały, jeśli chodzi o szerokość geograficzną to porównując do europy, miasto byłoby nieco na południe od Wenecji i północnej linii brzegowej Hiszpanii. Tak w Kanadzie też może być upalnie, w dodatku położenie nad jeziorem Ontario, sprawia, że wilgotność powietrza jest duża.

Jezioro Ontario to odmienna kwestia, w każdym razie będzie gdzie się pluskać, jakie piękne plaże są w dzielnicy Beaches, na zdjęciu Bluffers Park, nieco na północny wschód od Beaches. Większości z plaż przyznano błękitne flagi. Więcej o plażach po angielsku w linku poniżej. Woda ponoć bardzo cieplutka, ale o tym jeziorku :-) kiedy indziej.
http://www.blogto.com/sports_play/2011/07/the_top_five_beaches_in_toronto/
Myślałem nawet nad pierwszymi wycieczkami, zapewne wodospad Niagara, znajdujący się zaledwie 120 km od Toronto, ale w samym mieście byłby to spacer po krawędzi wieży CN Tower, do 2007 roku była to najwyższa wolnostojąca budowla. W dole widać wspomniane wyżej jezioro Ontario
Zamęt i sporą przerwę na blogu (kolejną) spowodowało odejście bliskiej osoby, od razu zresztą plany wzięły w łeb. Tym niemniej mogę dalej snuć rozmyślania o Kanadzie, z tym że sam wyjazd odłożyłem na nieznany termin, prawdopodobnie koniec przyszłego (2013) roku.
W między czasie zmieniły się preferencje, nie tylko zmieniam miasto do którego chciałbym się udać, ale w dodatku lądowanie nastąpi w mieście oddalonym o prawie 4 tys kilometrów.
Tak to Toronto, nie wiem jak zniosę tutejsze upały, jeśli chodzi o szerokość geograficzną to porównując do europy, miasto byłoby nieco na południe od Wenecji i północnej linii brzegowej Hiszpanii. Tak w Kanadzie też może być upalnie, w dodatku położenie nad jeziorem Ontario, sprawia, że wilgotność powietrza jest duża.

Jezioro Ontario to odmienna kwestia, w każdym razie będzie gdzie się pluskać, jakie piękne plaże są w dzielnicy Beaches, na zdjęciu Bluffers Park, nieco na północny wschód od Beaches. Większości z plaż przyznano błękitne flagi. Więcej o plażach po angielsku w linku poniżej. Woda ponoć bardzo cieplutka, ale o tym jeziorku :-) kiedy indziej.
http://www.blogto.com/sports_play/2011/07/the_top_five_beaches_in_toronto/
Myślałem nawet nad pierwszymi wycieczkami, zapewne wodospad Niagara, znajdujący się zaledwie 120 km od Toronto, ale w samym mieście byłby to spacer po krawędzi wieży CN Tower, do 2007 roku była to najwyższa wolnostojąca budowla. W dole widać wspomniane wyżej jezioro Ontario
piątek, 16 listopada 2012
Emigracja, ale gdzie
Pozwólcie, że pociągnę troszkę jeden z wczorajszych postów, dokładnie ten. Tak więc, jeśli nadal się nie zorientowaliście, pociągnę zabawę dalej.
W tym kraju (a dokładnie w jego pewnej części, do której się wybieramy), jest zrobione powyższe zdjęcie. Poza tym, wyobraźcie sobie najwyższą stawkę vat (a raczej jego odpowiednika) na poziomie 5%, podatek dochodowy 10%, robi się cieplej, mimo że dziś po północy temperatura osiągnęła - 2 stopnie celcjusza. Jest tam również pustynia, nieco na zachód i to prawdziwa pustynia, z kaktusami i piachem.
Można spotkać bezkresne przestrzenie, proste drogi, takie proste ciągnące się po kilkadziesiąt kilometrów. Troszkę dalej na północ można spotkać misie polarne, no i bizony (te akurat niekoniecznie na północy)/
Mieszkańcy tegoż kraju grają dobrze w hokeja i w pewną odmianę amerykańskiego futbolu ;-). Używają jednostek miar metrycznych (od lat 70tych więc w praktyce różnie może to wyglądać, irlandczycy też niby używają, ale wielu z nich nie pojmuje tego do końca), jeżdżą po prawej stronie. Jest to kraj dwujęzyczny, jeden z tych języków to angielski, z drugim gorzej bo francuski (podstawy jakieś są hehe)
Ogólnie baaardzo podobają mi się blogi ludzi zamieszkałych tam, pozdrowię przy okazji. No dobra wliczając powierzchnię różnych ogromnych i nieco mniejszych jezior, jest to drugi (po Rosji) największy kraj, oczywiście pod względem powierzchni, no i dzięki nim mamy syrop klonowy hehe.
PRZEWIJAĆ POWOLI
Wiszą tam takie flagi, szczególnie na Canada day :-)
Mam nadzieję, że nie wszyscy wiedzieli od razu.
Subskrybuj:
Posty (Atom)






