Tekst : Andrzej Kojder
Zdjęcia : najczęściej Hanna Kojder

sobota, 4 kwietnia 2009

Dlaczego po Francusku?


Jak wiadomo, języków na naszym globie jest kilka tysięcy. Według Wikipedii 6-7 tysięcy w tym języki którymi posługuje się zaledwie kilkuset osobowe grupy ludzi.
Jak myślicie, którym językiem włada najwięcej ludzi? Zapewne przejdzie wam przez myśl hiszpański, angielski, może nawet rosyjski. Ale odpowiedź jest inna, jest to język Mandaryński, czasem zwany też językiem Chińskim. Według wikipedii, jest pierwszym językiem dla około miliarda osób(w zależności od źródła jest to 1200 milionów lub 800 milionów), natomiast językiem obcym(wyuczonym) dla 170 milinów ludzi.
Drugi język to Angielski, szczególnie jeśli chodzi o liczbę osób dla których był drugim lub kolejnym językiem, prawie na całym świecie dogadamy się po Angielsku(pomijając Polskę i niektóre afrykańskie plemiona).
Trzecie miejsce to Hiszpański, następnie Hindi, Arabski i Francuski(miejsce 6), potem na 27 miejscu Polski. Oczywiście moim źródłem jest wikipedia.
No dobrze, po co ja to wszystko piszę? Więc wyobraźmy sobie, że chcemy wysłać paczkę z polski za granicę, wypełniamy formularz, który jest naklejany na tą paczkę i stanowi jedyną informację o nadawcy, odbiorcy, o samej paczce, o tym jak należy ją traktować i kilka innych rzeczach. Formularz jest oczywiście dwujęzyczny. Zastanówcie się jakie są te języki?
Nie jest to oczywiście Mandaryński, zresztą Mandaryński jest popularny przede wszystkim w Chinach, więc adnotacje po Mandaryńsku byłyby raczej niepotrzebne.
Angielski to również nie jest, mimo iż byłby chyba rozsądnym wyborem.
Te dwa języki to Polski i Francuski (czyli miejsce 27 i 6)

wtorek, 31 marca 2009

Loughcrew cairns, Loughcrew gardens i Trim Castle

Tym razem podczas wyprawy pogoda była co najwyżej średnia, wiał dość silny wiatr i nawet troszkę padało. Niezrażeni tym jednak, zrobiliśmy to co do nas należało, a owoce naszej pracy macie poniżej

1. Pierwszą atrakcją było Loughcrew Cairns, znane także jako Loughcrew Passage Tomb Cemetery, oraz Loughcrew megalithic complex. Jednak najsłynniejsze jest tłumaczenie gaelickiej (stary język używany w Irlandii oraz Szkocji) wersji Loch Craobh co ponoć oznacza Hills of the Witch, czyli wzgórza wiedźmy, lub czarownicy. Sam nie jestem tego taki pewien, gdyż wiem, że Loch - w Gaelicu oznacza jezioro.
Wracając do tematu, na tych wzgórzach znajdziemy grobowce korytarzowe, według wikipedii datowane na 3500 - 3300 lat przed naszą erą. Inne źródła podają 3000 lat pne, a nawet 4000 lat pne(W to ostatnie akurat niezbyt wierzę). Czyli powstały w podobnym okresie co Newgrange. Na szczycie góry, na którą wchodziliśmy i która notabene jest najwyższą górą w hrabstwie Meath, jest największy z grobowców. Można do niego wejść, jednakże tylko od połowy czerwca do końca sierpnia.
Wzgórza wiedźmy, znajdują się na szlaku "Sli na Bóinne" przetłumaczone na angielski jako "Boyne Valley drive". O samej rzece Boyne można powiedzieć wiele, pierwsza wzmianka o niej pochodzi od starożytnych Rzymian, natomiast dużo wcześniej służyła do zwożenia materiału na budowę Newgrange, Knowth i Dowth, które znajdują się właśnie nad tą rzeką. Zamek w Trim, też znajduje się kilkanaście metrów od Boyne, chociaż wybudowano go ponad 4000 lat później. Tara, o której wkrótce napiszemy, też wznosi się nieopodal tejże rzeki, a największa bitwa Irlandii nazywa się nie inaczej jak "Battle of the Boyne". Loughcrew natomiast jest oddalona od tej rzeki o ponad 20 kilometrów, co nie przeszkodziło w tym, aby umieścić te grobowce na szlaku "Sli na Bóinne".
Powróćmy jednak do grobowców, niektórzy zapytają skąd się wzięła ta potoczna nazwa - wzgórza wiedźmy? Doszukałem się legendy (jak zwykle) według której wiedźma sama usypała kopiec kamieni na szczycie góry, ponoć sypała te kamienie z lotu.
Dojazd:
Jeśli jedziemy samochodem z Dublina to najlepiej drogą N3 na Navan, a potem na Kells. W Kells zjeżdżamy w drogę R163, następnie R154 na OldCastle, do Oldcastle jednak nie dojeżdżamy, nieco wcześniej są drogowskazy które poprowadzą nas do samych grobowców.
Wstęp wolny.
W drodze do Loughcrew

Loughcrew


2. Loughcrew gardens - czyli ogrody Loughcrew, znajdują się nieopodal, zaledwie 5 kilometrów od wyżej opisywanych grobowców. Poprowadzą nas tam dobrze opisane drogowskazy.
Jeśli miałbym opisać to miejsce jednym zdaniem, powiedziałbym iż czasy świetności tegoż miejsca minęły co najmniej 2-3 lata temu, natomiast ceny pozostały nieadekwatne do stanu tychże ogrodów. Warto jednak zatrzymać się w kawiarni na bardzo dobrą kawę latte za 2,50 euro, aby rozgrzać się, po wcześniejszym chodzeniu po górach. Można też zjeść domową zupę, z domowym chlebem za jedyne 4 euro. Jest tu również wybór pamiątek i książek, chociaż niezbyt duży. W tej samej kawiarni kupimy bilety wstępu, za które zapłacimy :
ceny z dnia 15.11.2012
Dorośli : 7 euro   6 euro
Dzieci i bodajże studenci : 3.50 euro 3 euro
Seniorzy : 5 euro
Rodzina(2 dorosłych i do 6 dzieci) : 20 euro
Niestety porównując zdjęcia ze stron internetowych www.loughcrew.com do rzeczywistości którą tam zastaliśmy, można stwierdzić,że to nie to samo. Ogród jest zaniedbany, jest wiele grządek w których powinny rosnąć kwiaty, a zostały tylko tabliczki. Honor próbują ratować drzewa, fontanna i ruiny kościoła wraz ze starym cmentarzem(które nie potrzebują, aż tak wielkiej pielęgnacji), oraz staw.
Cena 8 euro to zdecydowanie za dużo jak na ogrody w takim stanie, w samym Dublinie można obejrzeć przecież za darmo "Botanic Gardens" i opisywane przeze mnie wcześniej "War memorial Gardens".
Loughcrew Gardens


3. Trim Castle - zamek w miejscowości Trim.
Wracając do Droghedy, postanowiliśmy wstąpić na chwilkę do małej miejscowości Trim, znajdującej się na południe od Navan w hrabstwie Meath. Tuż nad rzeką Boyne, stoi dumnie największy Anglo - Normański zamek w Irlandii, w zasadzie to już praktycznie jego ruiny, z wnętrza zbyt wiele nie zostało. Aczkolwiek w przeciwieństwie do wyżej wymienionych ogrodów, jak najbardziej należy zwiedzić to, co jeszcze zostało. Jak można przeczytać na mojej ulubionej stronie www.heritageireland.ie(w której zresztą są również opisy po Polsku) budowa zamku trwała ponad 30 lat i rozpoczęto ją w 1176 roku. Wielokrotnie modernizowany zamek dotrwał do dzisiejszych czasów. Jeśli przyjedziemy tu samochodem, musimy się liczyć z jakże niską opłatą parkingowa 80 centów za godzinę, natomiast w niedziele i święta narodowe parkingi są wolne od opłat.
Opłaty za zwiedzanie
Dorośli : 4 euro
Seniorzy : 3 euro
Dzieci i Studenci : 2 euro
Posiadacze karty OPW Heritage Card : wstęp wolny, o tej karcie przeczytasz TUTAJ
Część zdjęć Trim Castle, była wykonana podczas ubiegłorocznej wycieczki.
Trim Castle


Najlepsze według mnie zdjęcia z całej wyprawy:
Od W drodze do Loughcrew
Od Loughcrew Gardens
Od Loughcrew Gardens
Od Loughcrew Gardens

i prawie wszystkie z kwiatkami.
Film z naszej wyprawy.

sobota, 28 marca 2009

O Guinness'ie oraz Guinness Storehouse

Jak powstał Guinness?
Legenda mówi (ale tym razem nie o świętym Patryku), że pewnego razu przypalono jęczmień, podczas przygotowywania słodu jęczmiennego, ale postanowiono go jednak wykorzystać. Czy to ze względów ekonomicznych, czy też miał być to eksperyment? To nie ważne, ważne jest to, że już od ponad 200 lat, jęczmień jest regularnie przypalany, z tym że teraz już celowo. Guinness jest sprzedawany na całym świecie, jednak podróż nie służy Guinness'owi, żeby tak naprawdę rozsmakować się w tym stoucie, trzeba przyjechać do jego ojczyzny.
W przeciwieństwie do większości piw, Stouty smakują najlepiej lane, do tego prawidłowo rozlewa się je na "3 razy". Nie ma większego błędu niż pośpieszanie barmana podczas tego procesu. Muszę przyznać, że nie wszystkie puby leją to piwo "na trzy razy", niektóre robią to na dwa.
Drugim prawdopodobnie, jeszcze ważniejszym aspektem przy wyborze lokalu jest to, aby Guinness był tam jak najczęściej podawany, gdyż wtedy jest w miarę świeży. W pubach w których pije się lagery (piwa jasne) zapomnijmy o Guinness'ie, zepsujemy sobie tylko smak.
Można również skusić się na Guinness'a z puszki i jego smak nie jest najgorszy pod jednym warunkiem - musimy sobie nalać go "na trzy", ale i tak nie umywa się do lanego.
Mnie, Guinness do tej pory zasmakował najbardziej w dwóch miejscach. W Guinness Storehouse i w Pubie Johnnie Fox's - najwyżej położonym Irlandzkim pubie www.jfp.ie/

Teraz może trochę o Guinness Storehouse. Jak dla mnie to podstawa udanej wycieczki do Dublina. Najlepiej pojechać tam poza weekendem, gdyż w dni wolne od pracy przyjdzie nam troszkę poczekać w kolejce. Na samym dole jest sklep z pamiątkami, ale tam warto "uderzyć" dopiero po obejrzeniu wszystkiego co ma nam do zaoferowania to miejsce. Po kolei zwiedzamy wystawy piętrami, poznajemy etapy produkcji, składowania i wysyłki, ale warto poznać to samemu, następnie na samym końcu wycieczki wjeżdżamy na ostatnie piętro, z którego mamy 360 stopniowy panoramiczny widok na Dublin, oraz Phoenix Park - największy park miejski w Europie. Jeśli jest wolny dzień od pracy, to ciężko będzie tam znaleźć miejsce do siedzenia.
Jako, że w Dublinie nie ma "drapaczy chmur", widok zakłócić nam może jedynie pogoda. Tam właśnie odpoczywając delektujemy się świeżym, chłodnym Guinness'em, którego dostajemy gratis.

Sláinte

Guinness Store House


Opłaty za wstęp                                 stan na listopad 2012
Dorośli : 15 euro     16,50  albo  14,85 zakup online
Studenci powyżej 18 roku życia : 11 euro     13
Bilet rodzinny (2 dorosłych, 4 dzieci): 34 euro   40  
Uczniowie poniżej 18 roku życia : 9 euro    10,50
Seniorzy : 11 euro   13
Dzieci 6-12 lat : 5 euro   6,50
Posiadacze karty DublinPass - wstęp wolny.
Jeżeli nie mamy karty DublinPass, najlepiej zarezerwować bilety online  www.guinness-storehouse.com/TicketSelection.aspx. Jest wtedy zniżka dla dorosłych, jak również omijamy kolejkę do kasy(które bywają gigantyczne).
Lokalizacja - można sobie powiększyć

Wyświetl większą mapę

czwartek, 26 marca 2009

Jak zwiedzać Irlandię taniej?

Podczas gdy pisałem ostatni post, do głowy wpadł mi pewien pomysł. Otóż stwierdziłem, iż praktyczne będzie podawanie opłat za zwiedzanie opisywanych obiektów. Następnie pomyślałem o kartach dzięki którym zwiedzanie może okazać się dużo tańsze. Ten post poświęcam więc opisowi 2 rodzajów kart wyżej wymienionego typu, aby przy każdym poście nie dodawać informacji na temat ceny takiej karty.
Tak więc, ja znam dwie takie karty, może jest ich więcej, ale nic mi o tym nie wiadomo.

1 - OPW Heritage Card - w posiadaniu tejże karty jesteśmy i mogę ją z czystym sumieniem polecić zarówno mieszkańcom zielonej wyspy, jak i tym którzy przyjechali na tydzień lub dwa i chcą zwiedzać nie tylko stolicę (do zwiedzania samej stolicy lepszy jest Dublin Pass).
Koszt tejże karty, zależny jest od tego do jakiej grupy się zaliczamy.
Osoby dorosłe - 21 euro
Seniorzy (osoby powyżej 60 roku życia) - 16 euro
Dzieci, uczniowie, studenci - 8 euro
Jest również możliwość wykupienia karty rodzinnej dla dwóch dorosłych i "rozsądnej" liczby osób poniżej 18 roku życia, koszt takiej karty to 55 euro.
Mając taką kartę, uzyskujemy nielimitowany wstęp do każdej atrakcji wymienionej na stronie www.heritageireland.ie/pl/, atrakcji tych jest ponad sto, głównie poza Dublinem.


2 - DublinPass - tej karty nigdy nie mieliśmy, ale wiem co nieco o niej. Jest droższym rozwiązaniem, aczkolwiek "otwiera nam drzwi" do
Guinness Store House - gdzie możemy dowiedzieć się jak produkuje się tego stout'a, następnie wypić kufelek podczas oglądania panoramy Dublina, bez tej karty przyjemność ta kosztuje około 15 euro.
Dublin ZOO - tu również, bez tejże karty zapłacilibyśmy 15 euro od dorosłej osoby, z tą kartą wstęp wolny
Ogólnie możemy odwiedzić ponad 30 takich atrakcji, a ponadto darmowy przejazd autobusem AIRCOACH z lotniska do centrum miasta
Niestety to wszystko kosztuje, kartę wykupuje się na dni, od jednego do sześciu.
Za jeden dzień dorosły zapłaci 35 euro, dla dziecka jest to koszt 19 euro. W związku z tym jest to dobre rozwiązanie dla turystów chcących zwiedzić Dublin w 1-2 dni. Szczegółowy cennik i opis lokacji które można zwiedzić za darmo z tą kartą jest na www.dublinpass.ie

Miłego zwiedzania.

środa, 25 marca 2009

Kilmainham Gaol

Kilmainham Gaol - jedno z największych nieczynnych więzień w Europie. Powstało w 1796 roku i było głównie więzieniem politycznym, to tu zamykano przywódców powstania wielkanocnego z 1916 roku takich jak : Patrick Pearse, James Connolly, Michael Collins. Kilkukrotnie przebywała tu hrabina Constance Markiewicz, która była żoną polskiego hrabiego, niestety przewodnicy nie potrafią wymówić jej nazwiska. Na zdjęciach jest miejsce (zdjęcia z krzyżami, oraz flagą irlandzką) w którym wykonywano kary śmierci na więźniach, między innymi rozstrzelany tu został James Connolly.
Jako, że tym razem zdjęć jest znacznie więcej, umieściłem je w galerii, wystarczy kliknąć na poniższe zdjęcie.
Kilmainham Gaol

Opłaty za wstęp:
Dorośli : 6 euro
Seniorzy : 4 euro
Dzieci i studenci : 2 euro
Dla posiadaczy kard : OPW Heritage Card - wstęp wolny
My jesteśmy szczęśliwymi posiadaczami tychże kart, bardzo rozsądne rozwiązanie, jeśli lubi się dużo zwiedzać. Karta ważna jest przez rok i kosztuje odpowiednio 21 euro dla dorosłych i 8 euro dla dzieci i studentów. Pozwala na nieodpłatne zwiedzanie wielu ciekawych miejsc w całej Irlandii.
Innym rozwiązaniem jest Dublin Pass, jest to karta o wiele droższa, aczkolwiek umożliwiająca darmowe wejście do większej ilości lokacji w Dublinie niż wyżej wspomniana, lecz obowiązuje jedynie na terenie hrabstwa Dublin.
Lokalizacja Kilmainham Gaol

Wyświetl większą mapę

sobota, 21 marca 2009

Irish National War Memorial Gardens

Ogrody te, położone są na zachód od Centrum Dublina, nieopodal największego miejskiego parku w Europie - Phoenix Park. Park i Ogrody są oddzielone od siebie rzeką Liffey, ogrody leżą na południe od rzeki.Zajmują obszar 60 hektarów.
Irish National War Memorial Gardens - zostały założone w chołdzie 49,400 żołnierzy irlandzkich, którzy zgineli walcząc w armii Brytyjskiej podczas I Wojny Światowej.


















Wyświetl większą mapę

Black Castle, Wiclow

Wicklow w hrabstwie Wicklow, miejscowość znajdująca się na wschodnim wybrzeżu Irlandii, na południe od Dublina. To właśnie tu, na wybrzeżu znajdują się ruiny Black Castle (w wolnym tłumaczeniu Czarny zamek)
Black Castle zbudowany został przez Maurice Fitzgerald w 1176 roku. Po inwazji Normandów został przez nich przejęty, a następnie wielokrotnie był celem ataków Irlandczyków, szczególnie atakowany był przez lokalny klan O'Byrne'ów